Rozdziały

piątek, 30 stycznia 2015

Siemka!
Rozdział 3 już napisany. A nawet zaczęłam 4! Ale niestety nie dodam go w najbliższym czasie na bloga. Chyba że go jakoś odtworzę w głowie. Więc tak... ja zazwyczaj wenę mam na matmie xD i rozdział 3 zostawiłam w zeszycie od matmy który został w szkole w szafce :( Chyba że uda mi się go odtworzyć albo pójdę do szkoły (jeżeli będzie otwarta) i wezmę zeszyt. U mnie zaczęły się dziś ferie!!! i nie ciągnie mnie do szkoły ale postaram się zdobyć ten zeszyt. :)

Pozdrawiam O

wtorek, 20 stycznia 2015

~Rozdział Drugi~
 Hejo! Przychodzę z nowym rozdziałem! Jest on trochę dłuższy od poprzedniego. Jak już mówiłam dopiero zaczynam więc proszę o komentarze. Miłego czytania :D
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 Percy
   To było wiadome. Wszystko szło ZA gładko. 
Gdy pomyślałem że jeszcze zdążę do szkoły musiało pójść coś nie tak. Harpia. Sięgnąłem do kieszeni. Wyjąłem swój długopis a po chwili zamiast niego był miecz. Zaatakowałem. Chciałem mieć to już za sobą. Celowałem w jej brzuch- jeżeli można to tak nazwać. Uskoczyła i rzuciła się na mnie. Jej szpony celowały w mój tors. Poczułem jak wbijają mi się w skórę. Już miała mnie rozszarpać ale w ostatniej chwili przeciąłem ją na pół. Została po niej tylko kupka złotej krwi- ichoru.
   Schowałem orkan i pobiegłem do łazienki. Była na końcu korytarza. Wpadłem do niej i szybko odkręciłem wodę w kranie. Przemyłem starannie rany jakie pozostały po walce z Harpią. Napiłem się trochę wody i obmyłem twarz, po czym przeczesałem ręką włosy. 
-No przystojniaku. Idziemy po świadectwo- powiedziałem do siebie wpatrując się w lustro. Wydaję mi się że jestem bardzo przystojny. Ba! Na pewno! Od mojej pierwszej misji bardzo wyprzystojniałem. 
Wybiegłem z łazienki i pokierowałem się do sali gimnastycznej. Słychać było dyrektora który wymawiał po kolei imina z każdej klasy.Gdy wszedłem Wymawiał właśnie imię dziewczyny która jest przede  mną w dzienniku. 
-Jennifer  Carey. 
Z końca sali Jenn poszła w kierunku dyrektora. Była ubrana w ładną białą sukienkę. Blond włosy falowały jej gdy szła. A niebieskie oczy były przepełnione smutkiem. Nie miała żadnych przyjaciół w klasie. Wszystkie dziewczyny się z niej tylko nabijały. Ciekawe dlaczego. Jenn jest ładną i inteligentną dziewczyną. Chociaż i tak mojej Annabeth nikt nie przebiję. 
- Gratuluję Jennifer.- Powiedział dyrektor jedną ręką ściskając jej dłoń a drugą wręczając jej świadectwo. 
Jenn odwróciła się i poszła usiąść na swoje miejsce. 
-Perseusz Jackson.
Ruszyłem ku dyrektorowi. Wszystkie oczy były skierowane na mnie. Gdzieś w dali słyszałem westchnięcia dziewczyn. Nie dziwie im się. 
-Gratuluję Percy...- powiedział Dyrektor gdy doszedłem.- ... że zdałeś.- dodał śmiejąc się po cichu. Po wręczeniu mi świadectwa poszedłem na koniec sali i usiadłem obok Jenn. 
-Hej Percy.- powiedziała- Gratuluje
-Hej. - Nie wiedziałem czego mi gratuluję. Po chwili zdałem sobie sprawę że średniej. Wynosiła 3,57.- Dzięki. Jeszcze nigdy nie miałem tak dobrej średniej. Tobie też gratuluje.
-Dzięki.- Przez dłuższą chwile wpatrywaliśmy sobie w oczy a dyrektor nadal wywoływał kolejne osoby.   Jej oczy były takie mega niebieskie. A włosy delikatnie opadały jej na ramiona. Przypominała mi Annabeth. 
- Chcesz potem pójść ze mną na pizze? Uczcimy nasze wyniki. 
Już miałem powiedzieć "tak" ale w porę ugryzłem się w język. Dzisiaj jadę na obóz. Szkoda mi jej było. 
- Przepraszam ale nie mogę. Dziś wyjeżdżam na całe wakacje i muszę się spakować. 
Jej oczy które jeszcze przed chwilą były radosne znowu posmutniały ale nadal próbowała się uśmiechać. Śmiertelnicy nie umieją kłamać. 
-Przepraszam- wypaliłem.
-Nie, nic się nie stało.- Była taka miła dla mnie.- Szkoda. Ja też wyjeżdżam ale jutro. Jadę z rodzicami do Egiptu. 
-O! Fajnie. Nigdy tam nie byłem...
-No to możecie już iść. Udanych wakacji. - powiedział dyrektor. 
Prawie wszyscy uczniowie wybiegli z sali krzycząc "WOLNOŚĆ". My z Jenn szliśmy powoli. Gdy wyszliśmy ze szkoły pożegnaliśmy się i poszliśmy w dwie różne strony. Zauważyłem na parkingu Paula. Machał do mnie. Podszedłem do niego. 
-Hej Percy. Jedziesz dziś na obóz tak? To świetnie. Bo mam zamiar cię podwieść!
-Ahhh. Super. Tylko muszę jeszcze skoczyć po plecak zostawiłem go w....
- Nie ma sprawy rano jak jechałem to go wziąłem.- Zaskoczył mnie. Widać że chcę mi zastąpić ojca którego nigdy nie miałem. Cieszyłem się 
Paul wsiadł do samochodu za kierownicą a ja tuż obok niego jako pasażer. 
-Tylko jeszcze zajedziemy do Sally do pracy. Nie lubi się z tobą nie żegnać przed obozem- powiedział. No w sumie to prawda. Mama zawsze panikuję i mówi że wysyłają mnie na za niebezpieczne misje. 
Gdy byliśmy na miejscu Paul zaparkował tuż pod kawiarenką. Po wyjściu z samochodu poczułem znany mi zapach. Taki jakby boski.
Już wiem dlaczego poczułem ten" boski" zapach. Przy stoliku siedziała mama i rozmawiała z opalonym mężczyzną. Miał ciemne włosy i hawajską koszule. To był Posejdon
-Nie możesz mu tego powiedzieć.Nie teraz, kiedy jest taki szczęśliwy...
Bez zastanowienia podszedłem do ich stoliku. 
-O co chodzi.
-O! Percy co ty tutaj robisz?
-Yyy... no przyszedłem się z tobą pożegnać. Dziś jadę na obóz.
-Ahh no tak. - Wstała i mnie przytuliła- Uważaj na siebie. Kocham cię. Pa- Okejjj.... Zazwyczaj prawiła mi 20- minutowe kazanie. Szczególnie o tym co mam robić i czego nie mogę robić. A teraz zwykłe "Uważaj na siebie" Ciekawe o czym rozmawiali że tak nagle jest taka łagodna i nie prawi mi kazań. 
- Noooo ja też już będę spływał. Wiecie trzeba rybki wykarmić i takie tam- Powiedział Posejdon.Wstał i podszedł do mnie- Cześć synu.- Bez czekania na odpowiedź wyszedł.
 -Mamo o czym rozmawialiście?
- To nie istotne synku- Powiedziałam- No jedź już na ten obóz. Uważaj na siebie. Pa
-Pa. Kocham cię mamo. 
Wyszliśmy z Paulem z kawiarenki i wsiedliśmy do samochodu. 
***
Przez całą drogę zastanawiałem się o czym mama rozmawiała z Posejdonem. Droga mi tak szybko minęła że nie zauważyłem kiedy dojechaliśmy. 
-No Percy. Jesteśmy na miejscu. 
- Oh dzięki. 
- A i spakowałem ci ten album dla Annabeth. Świetny prezent. Naprawdę pasujecie do siebie. - ALBUM. jej. Prawie bym o nim zapomniał. Mam zamiar go dać Ann jako prezent z okazji naszej rocznicy. Są tam nasze wspólne zdjęcia z naszych przygód.  
-Yyyy... Dzięki...- Paul naprawdę się starał.- Tato...- Dodałem
-Kocham cię Percy. - powiedział gdy wysiadałem. 
-Ja ciebie też.
Zaczekałem aż Paul odjedzie. Cały czas mu machałem. Mam szczęście że mam takiego Ojczyma. 
Potem poszedłem w stronę obozu. Niesamowite. To już mój 6 rok. Jak ten czas szybko leci. 
Nagle upadłem na twarz. Trafiłem nią w błoto. Świetnie. I mam się spotkać się z Ann w takim stanie. Ale to teraz nie było ważne. Musiałem sprawdzić co było przyczyną upadku. Odwróciłem się i poczułem ciepło na moich wargach. A po chwili zobaczyłem te piękne szare oczy.
- Cześć Glonomóżdżku! - Powiedziała Annabeth uśmiechając się. 
-Witaj Mądralińska- Odpowiedziałem i znowu ją pocałowałem. W tym momencie nic nam nie przeszkadzało. Nawet moja twarz cała w błocie

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jeżeli chodzi o ten rozdział to chyba tyle. Postaram się dodawać rozdziały co tydzień ale jak wiecie nie zawsze będzie mi to wychodziło.Szkoła... Na razie jest mało akcji, dopiero się rozkręcam xD 
                                                                                                                   
Ola


niedziela, 11 stycznia 2015

~Rozdział pierwszy~

Na wstępie chciałam powiedzieć że to mój pierwszy rozdział więc zachęcam do komentowania :) I przepraszam że taki krótki. Następne rozdziały będą dłuższe :D

Percy



    Jest poniedziałek 10:00.W KOŃCU! To już dziś! Już dziś jadę na obóz. Całe 2 miesiące: ognisk, zajęć, zabaw, rozmów, misji. No i oczywiście Annabeth. W końcu ją zobaczę. Już się nie mogę doczekać. Od Bitwy o Manhattan  widzieliśmy się tylko w ferie zimowe. No i codziennie pisaliśmy do siebie, i rozmawialiśmy na skype.
   Szkoda że zanim znajdę się na obozie muszę przeżyć ostatni dzień szkoły. Trzeba ubrać się na galowo.
ZARAZ! MOMENT! Jak to 10:00! Patrze na zegarek: 10:01. O 10:30 jest zakończenie roku szkolnego. Wstaję i szybko ubieram się w białą koszule i ciemne spodnie. Biegnę do kuchni zrobić sobie śniadanie. Szkoda że mama już poszła. Zjadłbym z chęcią niebieskie tosty. Jak ona to robi? W mgnieniu oka robię sobie kanapki z serem i pomidorem. Wpycham sobie wszystkie naraz do buzi i po chwili wypluwam. Z tego całego zamieszania zapomniałem że moja pojemność jamy ustnej jest za mała żeby pomieścić tylko 2 kanapki. I tak nie byłem głodny.
   Biorę klucze i wybiegam z domu. Pokonuję mnóstwo schodów. Dlaczego to tak długo trwa. Wreszcie jestem na dole. Wychodzę z bloku. Oczy wszystkich przechodniów zwracają się na mnie a potem na moje stopy. Moje gołe stopy. BUTY! Zapomniałem o butach. Zawracam i znowu pokonuję schody. Dlaczego tu nie ma windy ?Przynajmniej schudnę.
    Otwieram drzwi i wpadam do mieszkania. Przypomniałem sobie że przydałoby się umyć zęby i się trochę przeczesać. Gdy jestem już w łazience wlewam sobie pastę do buzi żeby było szybciej. Po umyciu zębów zakładam skarpetki i buty, jednocześnie próbując się wyczesać. Dobra jestem gotowy. Znowu wybiegam z bloku kierując się na przystanek. Szkoda że Paul już jest w szkole; jako nauczyciel musiał przyjść wcześniej. Podwiózłby mnie. Patrzę na rozkład jazdy. Za 5 min będzie autobus. Uch to dobrze. Jest godzina 10:15. W 10 min zdążę dojechać. 
   Gdy jestem w autobusie patrzę na mijające budynki. Mijają tak szybko że nie mam czasu się przyjrzeć uważniej. W sumie to dobrze że tak szybko jedzie. Szybciej będę w szkole. A im szybciej będę w szkole tym szybciej będę na obozie.
   Wysiadam z autobusu i biegnę do szkoły która jest na przeciwko przystanku. Jeszcze 200 metrów. Biegnę dalej. Jest godzina 10:29. Cudnie. Jeszcze zdążę. No nie. Jeszcze schody. Biegnę po nich przeskakując co 2 stopnie.
   Gdy staję pod drzwiami słyszę za plecami chrapliwy głos: 
- Czyż byś się spóźnił Perseuszu Jacksonie?

środa, 7 stycznia 2015

 

POWITANIE!

 Witajcie herosy i heroski. Mam na imię Ola, mam 14 lat (2 klasa gimnazjum) Założyłam bloga chyba z wiadomego dla wszystkich powodu: KOCHAM TE DWIE SERIE RICKA RIORDANA I NIE WYOBRAŻAM SOBIE BEZ NICH ŻYCIA!!! A więc będę tu zamieszczane opowiadania o dalszych losach bohaterów, tak jak ja to sobie wyobrażam ;) Pierwszego rozdziału możecie się spodziewać w weekend... :D